W wywiadzie dla Gazety Wyborczej Poznań, Dalida Gepfert, Prezes Zarządu Veolii Energii Poznań mówi o akumulatorze ciepła

Izolowany cylinder, który stanął przy EC Karolin, magazynuje ciepło, które wcześniej trafiało do środowiska. Inwestycja zmniejsza ślad węglowy o 24 tys. ton CO2 rocznie.

Poznańska Veolia właśnie zakończyła budowę giganta, który może przechować 24 tys. ton wody o temperaturze 98 st. C. Tak gromadzone będą teraz nadwyżki ciepła produkowanego w Elektrociepłowni Karolin. Zbiornik ma 63 m wysokości i 24 m średnicy. Mieści się w nim 24 tys. m sześc. wody, czyli tyle, ile w ośmiu basenach o wymiarach olimpijskich.

MARIA BIELICKA: Co jest źródłem ciepła sprzedawanego przez EC Karolin?

DALIDA GEPFERT: Mamy na Karolinie trzy bloki ciepłownicze – jeden z kotłem spalającym wyłącznie biomasę i dwa kotły węglowe, pracujące nie tylko na rzecz mieszkańców Poznania, ale i dla Polskich Sieci Elektroenergetycznych, by zapewnić prawidłowe funkcjonowanie krajowego systemu elektroenergetycznego. Ponadto do miejskiej sieci ciepłowniczej zarządzanej przez Veolię trafia ciepło powstające w spalarni odpadów komunalnych, co sprzyja mniejszej emisji CO2.

Ilu mieszkańców korzysta z ciepła wytwarzanego na Karolinie?

– Veolia obsługuje ponad 60 proc. mieszkańców aglomeracji poznańskiej, a to blisko 500 tys. osób. W samym Poznaniu mamy 320 tys. odbiorców. W sumie ogrzewamy 18,5 mln m kw. budynków mieszkalnych i obiektów użyteczności publicznej.

Wytłumaczmy, skąd biorą się nadwyżki ciepła, które trafiają do akumulatora?

– Nasze bloki produkują jednocześnie ciepło i energię elektryczną. Właściwie ciepło powstaje przy okazji produkcji energii elektrycznej, więc jeśli chwilowy popyt na nią jest większy niż na ciepło, to ciepła mamy w nadmiarze. Teraz ten nadmiar możemy przechować w akumulatorze i wykorzystać wtedy, kiedy wzrasta na nie zapotrzebowanie.

Jakie konkretne oszczędności przyniesie zastosowanie akumulatora?

– Inwestycja pozwoli zaoszczędzić rocznie 11,5 tys. ton węgla, czyli ponad 190 wagonów. Spalenie takiej ilości węgla spowodowałoby uwolnienie do środowiska 24 tys. ton dwutlenku węgla. Dodajmy, że każda tona CO2 odprowadzana do środowiska kosztuje w tej chwili około 60 euro. Ponadto elektrociepłownia z akumulatorem będzie mogła pracować bardziej stabilnie, bez konieczności używania urządzeń szczytowych, czyli pobierających dużą moc, a przy tym i dużą ilość paliwa. Wspomagają one wytwarzanie ciepła, gdy mocno rośnie na nie zapotrzebowanie. Dzięki akumulatorowi urządzenia będą bardziej równomiernie obciążane pracą, co zapewni większą elastyczność i efektywność całego systemu. Poza tym obniży się jego awaryjność i zużycie węgla. Akumulator to również rodzaj bezpiecznika na wypadek awarii w elektrociepłowni.

Skąd pomysł budowy takiego magazynu ciepła?

– Na co dzień poszukujemy rozwiązań, które pozwolą usprawnić nasz system dystrybucji ciepła i zwiększyć jego efektywność. Rozważaliśmy różne możliwości, korzystaliśmy z doświadczeń kolegów z branży i uznaliśmy, że właśnie akumulator będzie najlepszym rozwiązaniem.

Gdzie w Polsce są takie instalacje?

– Akumulator poznański jest drugim w Polsce pod względem pojemności. Największy znajduje się w warszawskiej EC Siekierki (30 tys. m sześc.), poza tym podobne urządzenia działają w elektrociepłowniach w Bielsku-Białej, w Krakowie, Białymstoku, Ostrołęce i w Toruniu.

Ile kosztowała budowa tego zbiornika?

– Akumulator kosztował prawie 42 mln zł, z czego połowa pochodzi z dotacji UE – dofinansowanie zostało przyznane przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Szacuję, że inwestycja zwróci się przed upływem siedmiu lat.

Z czego ten termos został zbudowany?

– Na budowę akumulatora zużyto 972 tony stali – górna obręcz ma 8 mm grubości, a dolna 32 mm. Izolacja, wykonana z 50 cm wełny mineralnej na dachu i ścianach zbiornika, gwarantuje, że temperatura wody w jego wnętrzu nie obniży się o więcej niż 5 st. C w ciągu trzech dni, więc pozostanie ona gorąca nawet przez kilka tygodni.

Jak działa akumulator?

– Modelowo ładowanie akumulatora odbywa się w dzień, kiedy na dworze jest ciepło i mamy nadwyżki energii, a w nocy go rozładowujemy, czyli pobieramy zmagazynowane w nim ciepło. Tak to wygląda jesienią, zimą i wiosną. W lecie zbiornik ładujemy w tygodniu, dzięki czemu w weekendy możemy pracować bez korzystania z węgla, używając tylko kotła na biomasę i ciepła ze spalarni. Resztę bierzemy z akumulatora.

Co ciekawe, w akumulatorze znajduje się jednocześnie zimna i gorąca woda. Występuje tu bowiem zjawisko, które uniemożliwia mieszanie się wody o różnych temperaturach, jak to ma miejsce np. w morzu. W trakcie ładowania gorąca woda jest wlewana do górnej części zbiornika, a jednocześnie z dolnej części zbiornika odprowadzamy zimną wodę. Gdy ilość ciepła w zbiorniku rośnie, warstwa pośrednia między gorącą i zimną wodą przesuwa się ku dołowi. Natomiast rozładowanie akumulatora to odbieranie gorącej wody z górnej części zbiornika i uzupełnianie go schłodzoną wodą od dołu. Wówczas warstwa pośrednia przesuwa się w ku górze, przy czym poziom wody w zbiorniku praktycznie się nie zmienia.

Ile ciepła można tam zmagazynować?

– Latem sam akumulator może zasilać sieć ciepłowniczą Poznania przez 20 godzin. Zimą wspomaga pracę urządzeń podstawowych w elektrociepłowni, zasilając miejską sieć maksymalnie w połowie.

Co wcześniej działo się z tym ciepłem?

– Tam, gdzie nie ma możliwości magazynowania nadwyżki ciepła, gorąca woda trafia do obiegu chłodzącego i przez chłodnie kominowe jest uwalniana do powietrza. Stąd charakterystyczne obłoki pary nad większością elektrowni czy elektrociepłowni.

Czy w sytuacji, kiedy ceny gazu tak gwałtownie rosną, plan budowy bloków gazowych ma uzasadnienie?

– Odchodząc od węgla, energetyka musi oprzeć się na technologiach „pomostowych”. Gaz jest co prawda paliwem kopalnym, ale najbardziej przyjaznym dla środowiska, bo pozwala ograniczyć emisję dwutlenku węgla, tlenków siarki i azotu oraz pyłów. Poza tym w Polsce w dużych miastach pracują źródła o mocy kilku tysięcy megawatów. Przy takiej skali nie jest możliwe jednoczesne i całkowite zastąpienie węgla źródłami OZE. Dlatego gaz wydaje się na razie najlepszym rozwiązaniem. Rozważamy też inne możliwości „zazielenienia” systemu ciepłowniczego, taką energią jak biogaz czy wodór.

Jak ta inwestycja wpisuje się w strategię Veolii?

– Strategia Veolii Energii Poznań zakłada całkowitą eliminację węgla do 2030 roku. Akumulator to jeden z elementów, który pozwoli nam dotrzymać tego terminu. Uruchomienie go jest dla nas symbolicznym rozpoczęciem nowej ery wolnej od węgla. Kolejnym krokiem na tej drodze ma być budowa bloków gazowych, które docelowo zastąpią najstarsze bloki węglowe w elektrociepłowni Karolin. Te bloki to duża inwestycja, planujemy je uruchomić w 2025 r.

Chcemy także rozwijać projekty związane z wykorzystaniem ciepła odpadowego. Przykładem jest instalacja do odzysku ciepła z hali sprężarek Odlewni Volkswagena, która w ubiegłym roku pozwoliła na ogrzanie ok. 2 tys. pobliskich mieszkań.

Od roku mamy również hybrydową instalację w Szlachęcinie, gdzie odzyskujemy ciepło ze ścieków. Ta instalacja częściowo zastępuje ciepłownię węglową w podpoznańskim Bolechowie i zasila w ciepło oraz ciepłą wodę osiedle Zielone Wzgórza w Murowanej Goślinie oraz fabrykę Solarisa w Bolechowie.

Poza tym wciąż szukamy nowych możliwości współpracy z naszymi klientami, aby wykorzystać źródła ciepła odpadowego. Namawiamy też, by klienci – sami lub w partnerstwie z nami – instalowali odnawialne źródła energii, z których nadwyżki też zostaną przekazane do miejskiej sieci.

Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań